4 355. REKLAMA. Od 2024 roku zmniejszy się (z 15 tys. zł do 8 tys. zł) limit płatności gotówkowych dla przedsiębiorców i zostanie wprowadzony limit (do 20 tys. zł) płatności gotówkowych dla konsumentów (w transakcjach z przedsiębiorcami). Powyżej tych limitów trzeba będzie dokonywać płatności bezgotówkowych za Załóżmy, że nie masz oszczędności, ale chcesz mieć milion złotych. Ile czasu musisz oszczędzać? Jeśli odkładasz „w skarpecie”, czyli na nieoprocentowanym koncie lub po prostu w gotówce, to żeby uzbierać milion, musisz np. przez 30 lat odkładać prawie 3000 zł miesięcznie albo dwa razy więcej przez 15 lat. Jeśli włożysz Limit wynosi dokładnie tyle samo, ile w przypadku przelewów, czyli 15 tysięcy euro. Po wpłacie będzie można z rzeczonych środków dowolnie korzystać, natomiast możemy zostać w pewnym momencie zapytani, skąd pochodziła wpłacona gotówka. W przypadku kiedy nasze wpłaty czy przelewy nie przekroczą tej kwoty, bank nie będzie Wypłata większej gotówki w banku. Czasem trzeba czekać. Chcesz wypłacić więcej niż 20 tys. zł w oddziale – musisz to wcześniej zapowiedzieć. Teoretycznie operacja powinna być możliwa następnego dnia lub w ciągu maksymalnie do 48 – 72 godzin po zgłoszeniu. Teoretycznie, bo w życiu – bywa różnie. Limit transakcji gotówkowych pomiędzy przedsiębiorcami w 2023 r. wynosi 15 tys. zł brutto. Od 1 stycznia 2024 r. limit płatności gotówką miał zostać ograniczony do kwoty 8 tys. zł, jednak w 2023 r. wycofano się z tych zmian, pozostawiając limit płatności gotówką pomiędzy przedsiębiorcami na poziomie 15.000 zł brutto. 22.09.2023 16:02, aktualizacja: 22.09.2023 17:31. Policja apeluje, by zachować ostrożność w kontaktach z osobami, które podają się za policjantów. Odnotowano bowiem kolejny przypadek "oszustwa na policjanta" - kobieta straciła w ten sposób 17 tysięcy złotych. Policja podaje zasady, które trzeba stosować także w przypadku Płatność przy podpisaniu aktu notarialnego — gotówka czy przelew. Płatność za zakupioną nieruchomość może odbyć się za pomocą przelewu na konto lub gotówkowo. W przypadku płatności gotówką za nabywaną nieruchomość sprzedający przyjmuje od kupującego umówioną należność w formie wpłaty gotówkowej przy podpisaniu 5pKie. Generalnie pieniądze służą do zabezpieczania i polepszania naszego bytu. Nie ma jednej recepty na inwestowanie, bo różne są nasze potrzeby finansowe. Konieczne jest uwzględnienie wieku inwestora, wykształcenia, czy statusu rodzinnego i materialnego. Mam kilka zasad, którymi kieruję się w lokowaniu swoich oszczędności. 1. Weź pod uwagę potrzeby swoje i swojej rodziny Rodziny w różnych okresach potrzebują finansowania różnych potrzeb, np. edukacja dzieci, rozwijanie pasji, potrzeby bytowo-lokalowe. Rozumienie tego pozwala uniknąć wielu nieporozumień i daje dużo wspólnej satysfakcji. 2. Bądź świadomy swojego stylu Jeśli mówimy o inwestowaniu, a nie wydawaniu pieniędzy, to z każdą inwestycją związane jest jakieś ryzyko. Na pożytki z naszych inwestycji reagujemy pozytywnie, podczas gdy straty, nawet okresowe, są dla wielu emocjonalnie trudne. Dobrze jest rozumieć swoje reakcje na zmienność rynku i niepotrzebnie nie wystawiać się na negatywne emocje. Nad stylem można też pracować poprzez edukację, lepsze rozumienie zasad ekonomii. 3. Inwestuj w to, co rozumiesz Bardzo często ulegamy wpływom naszego otoczenia w kwestii dotyczącej wyboru inwestycji. Jeśli ktoś z naszych znajomych chwali się wysokimi stopami zwrotu z inwestycji, świadomie lub nie — chcemy go naśladować i mieć podobne pozytywne rezultaty. Na tym zachowaniu bazują na przykład piramidy finansowe. Jeśli ktoś namawia mnie do jakiejś inwestycji, to zawsze muszę sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mi to proponuje, a sam nie zwiększa swojej inwestycji, oraz czy rozumiem mechanizm tej inwestycji. 4. Miej dobrego doradcę Nasze pole widzenia z natury ograniczone jest do branży, w której pracujemy i do wiadomości, które do nas docierają. Warto rozszerzać perspektywę widzenia, mając pod ręką dobrych — to znaczy doświadczonych i sprawdzonych — doradców, z którymi można zderzyć nasze pomysły inwestycyjne. 5. Część oszczędności warto przeznaczać na zmniejszanie swojego zadłużenia Przyszłość jest nam nie znana, wchodzenie z wysokim zadłużeniem w okres dekoniunktury w gospodarce może wprowadzić nas i naszą rodzinę w duże kłopoty — na przykład, gdy główny żywiciel rodziny traci pracę. 50 tys. zł Stosując powyższe zasady, działałbym następująco: jakąś cześć tej kwoty przeznaczyłbym na zmniejszenie zadłużenia, część zainwestowałbym w edukację swoją i rodziny. Dzięki Internetowi możemy rozwijać swoją edukację, ucząc się obcych języków czy biorąc udział w kursach, a nawet studiach online. Czas lockdownów związanych z COVID tylko tę dostępność zwiększył. Polepszając swoją edukację, mamy wyższe kompetencje, co możemy wykorzystać w karierze zawodowej. 100 tys. zł Realizowałbym zasadę zmniejszania zadłużenia oraz zwiększania kompetencji zawodowych, a nadwyżki lokowałbym w produktach atrakcyjnych podatkowo. Przykładami takich produktów są IKE (indywidualne konto emerytalne) oraz IKZE (indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego). Inwestowanie poprzez tego typu produkty dodatkowo zwiększa bezpieczeństwo na przyszłość. Pozostałą część zainwestowałbym w akcje dobrych spółek, na przykład poprzez fundusze inwestycyjne. Dobrze zarządzane spółki rozwijają się, zwiększając swoją wartość, czyli również wartość mojej inwestycji. 500 tys. zł Rozejrzałbym się za dobrym doradcą i z nim przedyskutował swoje cele inwestycyjne, horyzont inwestycyjny i moją skłonność do ryzyka. Szukałbym doradcy, który oferuje szerokie spektrum produktów inwestycyjnych, jest nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego. Ważne w wyborze doradcy jest również jego doświadczenie, a przede wszystkim czas, jaki pracuje na rynku inwestycyjnym – im dłuższy, tym lepiej. W polskich instytucjach finansowych standardem jest wypełnianie z klientem ankiety inwestycyjnej, na podstawie której można lepiej określić doświadczenie i preferencje inwestycyjne. Inwestując w długim okresie, będziemy mieć sukcesy, ale też gorsze inwestycje. Dobry doradca pozwoli nam uniknąć dużych błędów i pomoże rozwinąć naszą wiedzę i umiejętności inwestycyjne. Tomasz Bursa, współzałożyciel i wiceprezes OPTI TFI 50 tys. zł To niewielka kwota z punktu widzenia możliwości dywersyfikacji, dlatego z obecnym inflacyjnym środowisku dobrym rozwiązaniem mogą okazać się obligacje inflacyjne oferowane przez Skarb Państwa dla inwestorów detalicznych. Można tutaj połączyć średni termin obligacji 4-letnich z dłuższymi 10-letnimi i zapewnić sobie portfelowe rozwiązanie ze zwrotem 5,5 proc. w pierwszym roku, a w następnych latach na poziomie inflacji + 1 proc. Konstrukcja tego instrumentu pozwoli na ochronę kapitału przed inflacją, daje dosyć łatwy dostęp do środków w czasie trwania inwestycji. Biorąc pod uwagę oczekiwaną w okresie 3-5 lat inflację powinna pozwolić na zarobienie ok. 5,5-6,5 proc. rocznie. Przy takiej kwocie można również spróbować kupić 3-4-letnie obligacje Skarbu Państwa ze stałym kuponem pozwalające na osiągniecie rentowności na poziomie 6,5-7 proc. rocznie. Co prawda ze względu na wahania rynkowych stóp procentowych należy liczyć się z ryzykiem wahań wyceny w najbliższych miesiącach, jednak w perspektywie 3-4 lat stopa zwrotu wydaje się atrakcyjna. 100 tys. zł Ta kwota pozwala myśleć już o uzyskaniu pewnych możliwości dywersyfikacji, dlatego warto pomyśleć o włączeniu do portfela obligacji korporacyjnych (np. notowanych na GPW Catalyst). W obecnym otoczeniu makro lepiej skupić się na dużych emitentach o silnych bilansach i próbować dywersyfikować ryzyko sektorowe. Ponieważ większość obligacji korporacyjnych w Polsce ma odsetki oparte o WIBOR, to przy możliwych do uzyskania marżach 250-350 punktów mamy już bardzo solidne kupony na poziomie 8-9 proc. Przy założeniu, że kupimy tych obligacji za ok. 70 proc. portfela oraz dołożymy 3-4-letnie obligacje skarbowe na stałym kuponie z rentownością 6,5-7 proc., możemy uzyskać około 8 proc. zwrot brutto w skali roku. W przypadku nagłego spadku stóp procentowych, możemy osiągnąć krótkoterminowe zyski ze stałej części portfela, a w przypadku dalszego wzrostu stóp — będziemy korzystać ze wzrostu WIBOR. To dosyć wygodne rozwiązanie i przy zakładanych kwotach możliwe do zrealizowania nawet na rynku o niewielkiej płynności. 500 tys. zł Przy tej kwocie można już uzyskać szerszą dywersyfikację i myśleć o wyjściu na rynki zagraniczne. Po ostatnich spadkach dosyć ciekawie wyglądają akcje spółek amerykańskich, jednak z racji niepewności polecałbym większą część alokacji przeznaczyć na inwestycje w spółki duże, z powtarzalnymi przepływami pieniężnymi, posiadające trwałe przewagi konkurencyjne, najlepiej wypłacające dywidendy. A zatem bardziej Dow Jones niż Nasdaq, aczkolwiek w perspektywie długoterminowej można myśleć o budowie niewielkiego zaangażowania w segmencie technologicznym. Ekspozycję na część akcyjną można spróbować tworzyć samemu lub poprzez ETF/fundusze dedykowane poszczególnym klasom rynku. Ta część portfela mogłaby stanowić ok. 50-60 proc. portfela inwestycyjnego. Pozostałe 20-30 proc. w zagraniczne obligacje korporacyjne — w tym wypadku już trzeba korzystać z pomocy funduszy, samodzielna budowa portfela będzie relatywnie droga i pracochłonna. Możliwa do uzyskania stopa zwrotu około 10 proc. rocznie w perspektywie 3-4 lat wydaje się atrakcyjna. Pozostałe 5-10 proc. portfela przeznaczyłbym na płynne obligacje skarbowe. Składając łącznie wszystkie składniki portfela, możliwe jest uzyskanie portfela dającego stały dochód brutto na poziomie 4-5 proc. (odsetki + dywidendy) oraz jego wzrostu na poziomie 5-6 proc. rocznie (dzięki obecności części akcyjnej). Mariusz Jagodziński, współwłaściciel i prezes AgioFunds TFI Z uwagi na doświadczenie zawodowe, jestem zwolennikiem inwestowania przede wszystkim w długim terminie, czyli na okres minimum 5 lat, a także mocnego dywersyfikowania portfela, który powinien składać się z wielu różnych funduszy. Wysokość inwestowanej kwoty ma oczywiście znaczenie, tym niemniej najważniejszy czynnik stanowi obecnie wysoka inflacja. Powoduje ona, że uzyskanie z inwestycji stopy zwrotu wyższej od inflacji, której odczyt sięgnął ostatnio już 13,9 proc., będzie w najbliższych kwartałach trudne. 50 tys. zł Tę kwotę w całości zainwestowałbym w wyselekcjonowane fundusze z 2-3 TFI. Przy tym 70 proc. kwoty w fundusze akcyjne ze strategią skierowaną na rynek polski oraz amerykański, które po spadkach w minionych miesiącach, w długim horyzoncie powinny przynieść korzystne stopy zwrotu. Kolejne 20 proc. w fundusze obligacji korporacyjnych skierowanych na rynek polski, bo w najbliższych latach spodziewam się ich bardzo dobrych rentowności z uwagi na kupony odsetkowe zbudowane najczęściej o stawkę WIBOR 6m plus marża 2-4 proc. Natomiast 10 proc. w gotówce na okazje rynkowe związane ze skomplikowaną sytuacją na rynkach kapitałowych. 100 tys. zł W tym wypadku również zainwestowałbym w wyselekcjonowane fundusze z 2-3 TFI, jednak 60 proc. kwoty w fundusze akcyjne ze strategią skierowaną na rynek polski oraz amerykański, 30 proc. w fundusze obligacji korporacyjnych skierowanych na rynek polski, a 10 proc. w gotówce na okazje rynkowe. 500 tys. zł Tę kwotę zainwestowałbym podobnie, czyli w wyselekcjonowane fundusze z 2-3 TFI. W fundusze akcyjne ze strategią skierowaną na rynek polski oraz amerykański wpłaciłbym 50 proc. Z kolei 40 proc. w fundusze obligacji korporacyjnych skierowanych na rynek polski, a 10 proc. w gotówce przeznaczyłbym na okazje związane ze skomplikowaną sytuacją na rynkach kapitałowych. Aby kupić dziś mieszkanie na kredyt potrzebny jest solidny wkład własny. Jak podają analitycy Open Finance, trzyosobowa rodzina, aby kupić mieszkanie, musi wygospodarować nawet 80 tys. złotych z własnych oszczędności. Dla wielu osób może być to niemal nieosiągalne. Podatki, prowizje, ubezpieczenie, nowe przepisy kredytowe. To wszystko przekłada się na rosnące poziomy wkładu własnego, który trzeba posiadać, aby otrzymać kredyt hipoteczny. Jak podają eksperci z Open Finance, trzyosobowa rodzina, w której dwójka dorosłych zarabia na poziomie średniej krajowej, aby wykorzystać swoją zdolność kredytową, musi dysponować wkładem własnym na poziomie 70-80 tys. złotych. Czytaj też:Podatek bankowy nie zahamował inwestycji na rynku nieruchomości Przewidywana zdolność kredytowa dla rodziny, która dysponuje dochodem 6088 zł netto to średnio 490 tys. zł. przy kredycie na 30 lat. Jest to średnia kwota z ofert 13 banków oferujących kredyty hipoteczne. Najwyższą zdolność wylicza Euro Bank, który w tym przypadku oferuje możliwość zaciągnięcia zobowiązania na ponad 545 tys. zł, najniżej zdolność przykładowej rodziny wycenił Credit Agricole. We francuskim banku ta kwota to tylko nieco ponad 327 tys. zł. Zdolność kredytowa trzyosobowej rodziny z dochodem 6088 zł netto Nazwa Banku Maksymalna zdolność kredytowa Euro Bank 545 127 zł Bank BGŻ BNP Paribas 526 846 zł Bank Pekao 524 100 zł Bank Millennium 508 000 zł Raiffeisen Polbank 506 000 zł ING Bank Śląski 491 731 zł Santander 490 295 zł PKO Bank Hipoteczny 475 300 zł PKO Bank Polski 475 300 zł Citi Handlowy 460 000 zł Alior Bank 459 637 zł Bank Pocztowy 440 000 zł Credit Agricole 327 509 zł Źródło: Open Finance Należy jednak pamiętać, że przedstawione wyliczenia opierają się na bardzo ściśle określonym założeniu. Przyjęto bowiem, że analizie poddane zostanie małżeństwo z jednym dzieckiem, w którym obie dorosłe osoby pracują od 3 lat na pełen etat na umowie na czas nieokreślony, a dochód rodziny kształtuje się na poziomie 6088 zł netto miesięcznie. Teoria a praktyka Mimo że przykładowa rodzina ma zdolność kredytową na poziomie niemal 500 tys. zł, co pozwoliłoby znaleźć wymarzone mieszkanie w każdym z polskich miast, to przed przyszłymi kupcami stoi jeszcze jedna, bardzo poważna przeszkoda. Przeszkoda, z którą część rodzin może sobie nie poradzić. Aby wziąć kredyt na taką kwotę, banki wymagają obecnie 10 proc. lub nawet 20 proc. wkładu własnego. W tym drugim przypadku oznacza to konieczność posiadania 122,5 tysięcy złotych (20 proc. z 612,5 tys. zł) w gotówce, jeśli zaciągnięty ma być dług w kwocie 490 tysięcy (80 proc. z 612,5 tys. zł). Mało która młoda rodzina posiada oszczędności na takim poziomie. Mimo potencjalnej zdolności kredytowej może się więc okazać, że możliwość zaciągnięcia kredytu jest tylko teoretyczna. Wkład własny to jednak nie wszystkie koszty, z którymi należy się liczyć. Jak mówi Bartosz Kurek, analityk Open Finance – Gdyby tego było mało, chcąc kupić mieszkanie, trzeba się też przygotować na koszty zawarcia transakcji i zaciągnięcia kredytu. Wiele z nich trzeba opłacić gotówką, co powoduje, że odłożone 20% wkładu własnego może się okazać kwotą niewystarczającą. Dla spokoju, warto kupując nowe „M” mieć przynajmniej 3% jego wartości na pokrycie kosztów transakcyjnych. Niestety w przypadku lokali używanych koszty transakcyjne są znacznie wyższe, a więc i bufor bezpieczeństwa musi być wyższy – około 8% wartości nieruchomości. Efekt? Chcąc kupić mieszkanie warte 612,5 tysiąca złotych i zaciągając w tym celu 490 tysięcy hipotecznego długu, trzeba mieć wcześniej wspomniane 122,5 tys. zł jako wkład własny i od około 18 do 49 tysięcy na pokrycie pozostałych kosztów. W sumie więc mowa o gotówce na poziomie 140 – 170 tysięcy i w tej kwocie nie ma jeszcze pieniędzy na odświeżenie, wykończenie i wyposażenie nowego lokum. Czytaj też:Raty kredytów hipotecznych mogą rosnąc Na samym początku należy przede wszystkim zastanowić się nad naszą akceptacją ryzyka i tzw. apetytem na zyski. W aktualnym otoczeniu rynkowym generowanie powtarzalnych stóp zwrotu przewyższających inflację jest pewnym wyzwaniem. Jeśli zależy nam na uzyskaniu ponadprzeciętnej stopy zwrotu, musimy po prostu liczyć się z większym ryzykiem. W przypadku każdej inwestycji warto wykorzystać element dywersyfikacji. Kwoty do 50 tys. zł można częściowo ulokować w produktach o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym, które mogą potencjalnie przynieść stopy zwrotu kilkukrotnie przewyższające inflację. Takimi produktami są ciekawe spółki z sektora biotechnologicznego, kanabidiolowego oraz gamingu, kupowane na wczesnym etapie powstawania produktu. Rynek długu prywatnego także dostarcza interesujących rozwiązań inwestycyjnych o niższym profilu ryzyka. Klasycznie jest on mocno związany z branżą deweloperską czy finansową, ale pojawią się także produkty oparte o działalność handlową – np. obrót używanymi samochodami luksusowymi. Reasumując, warto poszukać rozwiązań wymagających niższej kwoty zaangażowania, tak aby zbudować zdywersyfikowany portfel. 100 tys. zł Kwota 100 tys. zł daje więcej możliwości inwestycyjnych. Uważam, że w aktualnej sytuacji rynkowej warto zwrócić uwagę na sektor private debt. Dobrze zabezpieczone projekty deweloperskie czy handlowe w branżach napędzanych silnym popytem (np. obrót samochodami), powinny przynieść zadowalające zyski. Otoczenie rynkowe weryfikuje dzisiaj założenia biznesowe, dlatego należy mądrze wybierać branże, projekty oraz czas zaangażowania kapitału. Paradoksalnie trudny rynek dostarcza dobrych okazji inwestycyjnych, dlatego część środków ze 100 tys. znajdujących się w portfelu, zainwestowałbym w rynek akcji bądź spółki przed rynkiem publicznym w szybko rosnących branżach, charakteryzujących się unikatowym pomysłem lub modelem biznesowym oraz doświadczonymi zespołami ludzkimi, które mogą dostarczyć pożądaną egzekucję pomysłów. 500 tys. zł Zaangażowanie pół miliona złotych pozwala na wysoką, atrakcyjną stopę zwrotu na produktach stabilnych, można tu wyróżnić np. pożyczkę na budowę dla dewelopera lub obrót autami luksusowymi — w takich przypadkach możemy liczyć na ROI w wysokości co najmniej 9 proc. rocznie, co stanowi dodatkowe 45 tys. zł rocznie do domowego budżetu. Kwota 500 tys. zł pozwala również na zakup „zdywersyfikowanego pakietu inwestycyjnego”, który modelowo może składać się z np. 50 tys. zł ulokowanych w akcjach, 50 tys. zł w udziałach lub kryptowalutach, 200 tys. zł w formie pożyczki dla dewelopera i 200 tys. zł np. w obligacjach. Alternatywnie za taką sumę jesteśmy też w stanie dokonać zakupu rentownego domu z ziemią w wiosce wakacyjnej, który umożliwia zarabianie pasywne z tytułu najmu, a także gwarantuje wzrost wartości nieruchomości w czasie. Ważne jednak, aby nieruchomość znajdowała się w atrakcyjnej lokalizacji. Warto zwrócić uwagę na regiony Polski o wysokich walorach przyrodniczych, do których nie dotarła jeszcze masowa turystyka. Przykładem mogą być wioski wakacyjne położone w Borach Tucholskich lub na Mazurach, które mają pełną infrastrukturę taką jak baseny, jacuzzi, place zabaw z animacjami, sauny. Dodatkowo decydując się na taki typ inwestycji, najkorzystniejszą opcją jest zakup nieruchomości z operatorem sprawującym pieczę nad wynajmem i bieżącą obsługą wioski. Niezależnie na którą opcję inwestycyjną się zdecydujemy, należy pamiętać o tym, aby inwestować wyłącznie wolne środki i mieć na uwadze to, że każda inwestycja obarczona jest ryzykiem. Wszystko zależy od tego, czy ktoś ceni sobie bardziej stabilny zysk w dłuższym okresie z zachowaniem komfortu inwestycji, czy też potencjalnie wyższy i szybszy, jednakże wpływający na poziom oczekiwanego zysku w relacji do ryzyka. Anna Domeredzka, współzałożycielka i wiceprezes Zarządu Capital One Advisers 50 tys. zł Taką kwotę przeznaczyłabym na inwestycje w dedykowane systemy wspierające zarządzanie w firmie doradczej, której jestem współwłaścicielką. W dwudziestoletnim okresie funkcjonowania Capital One Advisers, gdy mieliśmy kontakty i relacje z kilkunastoma tysiącami podmiotów, stale obserwuję, jak ogromna ilość istotnych informacji o trendach rynkowych płynie z bieżącego prowadzenia projektów doradczych, analiz i procesów transakcyjnych. Informacje te należy stale systematyzować i optymalnie wykorzystywać w rozwoju usług, a odpowiednie systemy wspomagające zarządzanie mogą to znakomicie poprawić. Automatyzacja i informatyzacja procesów i analiz danych biznesowych to obszar szczególnie istotny dla sprawnego zarządzania i biznesowego konkurowania na rynku. Z kolei brak odpowiednio zaimplementowanych systemów i wiarygodnej informacji zarządczej to jednocześnie jeden z większych problemów, jakie napotykamy pracując ze średniej wielkości, a nawet dużymi przedsiębiorstwami. Dostęp do odpowiedniej informacji biznesowej i finansowej w każdej firmie fundamentalnie poprawia procesy sprzedażowe, rozwój produktu i inne działania marketingowe, organizację i zarządzanie zasobami, i wreszcie wyniki finansowe. 100 tys. zł 100 tys. zł przeznaczyłabym na szczególnego rodzaju inwestycję w obszarze edukacji i rozwoju mojego kilkunastoletniego syna. Alternatywą dla wspierania własnych dzieci plasującą to działanie w szerszym społecznym kontekście może być ustanowienie stypendiów dla innych zdolnych dzieci i wsparcie ważnego etapu edukacji na poziomie szkoły średniej. Nakłady w obszarze rozwoju i edukacji dzieci i młodzieży mają niekwestionowany wpływ na funkcjonowanie rodzin, grup społecznych i całych społeczeństw i gospodarek. Wielu z nas, będących rodzicami, ma świadomość, że system szkolny w Polsce nie stymuluje odpowiednio wzrostu umiejętności społecznych, rozwiązywania problemów, kreatywności, samodzielnego myślenia — samorozwoju dziecka i umiejętności niezbędnych chociażby na rynku pracy w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. Wielu rodziców szukając bardziej adekwatnych rozwiązań wybiera szkoły prywatne o międzynarodowych programach, czy nawet stawia na edukację domową lub decyduje się na szkołę za granicą. Inwestycja w rozwój psychiczny i społeczny młodzieży harmonijnie powiązany z nabywaniem wiedzy znakomicie przyczyni się do sukcesu ekonomicznego czy to na poziomie mikro, czy też makro. 500 tys. zł Pół miliona złotych można z powodzeniem przeznaczyć na inwestycje kapitałowe w spółki działające w atrakcyjnych szybkorosnących segmentach rynku i mające szanse dynamicznego rozwoju w okresie kilku lat. W Capital One Advisers jako firmie doradczej koncentrujemy się w istotnej mierze na współpracy ze spółkami technologicznymi – z obszaru IT, marketingu w Internecie, producentami gier, firmami oferującymi zaawansowane produkty i systemy z obszaru np. smart home, wreszcie spółkami e-commerce, porównywarkami i internetowymi markeplace’ami i innymi. Kwota 500 tys. zł. może pozwolić na udział kapitałowy w nawet kilku innowacyjnych przedsięwzięciach w fazie seed, przy czym oczywiście szanse ich rozwoju i powodzenia produktu i biznesu na tak wczesnym etapie jest niezwykle trudno ocenić. Stąd, można także przeznaczyć tę kwotę na inwestycje w wybrane spółki o już potwierdzonym efektywnym modelu biznesowym, osiągające sprzedaż i dodatnie wyniki, notowane na giełdzie lub planujące debiut giełdowy. W takim przypadku stawiałabym na firmy działające w szczególnie atrakcyjnych segmentach i będących na relatywnie wczesnym etapie rozwoju — jak na przykład wyspecjalizowane platformy internetowe. Bardzo dobrym przykładem takiego segmentu rynku jest sprzedaż online różnego typu usług kierowana do klientów biznesowych (B2B) i indywidualnych (B2C). Krzysztof Adamski, CEO BetterPOS, pomysłodawca Donateo - jednego z projektów BetterPOS 50 tys. zł Swoje pierwsze 50 tys. zł. zainwestowałbym zdecydowanie w naukę. Trzeba szukać, podejmować ryzyko, testować a czasem i ponieść porażkę, by dzięki temu nauczyć się, w jaki sposób prowadzić biznes. Doświadczenie trudnych momentów i braku pieniędzy uczy pokory i buduje kreatywność. Tak naprawdę inwestujesz więc w wiedzę, której nie zdobędziesz od innej osoby, z Internetu lub poradników. Proces musi być mierzalny, by sprawdzić, gdzie popełniłem błędy lub w którym momencie nie dostrzegłem ryzyka. Radzę poszukać niszy, ciekawych produktów, na których marżowość jest niewielka, nie występuje typowa „walka o cenę”, ale gdzie mogę zagwarantować, że dostarczę produkt. Alternatywnie, teraz zainwestowałbym w klasyczne auto w dobrym stanie. Model, który ma dużą szansę, aby za kilka, kilkanaście lat znacząco zyskać na wartości. 100 tys. zł Grunt to obserwacja rynku, dlatego dzisiaj 100 tys. zł. zainwestowałbym w działkę. Idealnie, gdyby posiadała ona prawa do zabudowy mieszkaniowej. Jeśli nie – zdobycie ich będzie wysiłkiem, który pomoże znacznie zwiększyć wartość. Warto dokładnie sprawdzić plany zagospodarowania przestrzeni i okolicy, by znaleźć nieruchomość z największym potencjałem do wzrostu. Rynek jest bardzo dynamiczny, jednak w mojej opinii nie grozi mu drastyczna zapaść – ludzie zawsze będą dążyć do posiadania domu, najlepiej z kawałkiem własnej ziemi. Przy takiej inwestycji należy nastawić się na zarobek w perspektywie kilku lat i z cierpliwością obserwować otoczenie. 500 tys. zł Taka kwota daje znacznie więcej możliwości inwestycyjnych w produkt lub usługę, które przeszły wszelkie testy i zostały ulepszone w maksymalnym stopniu. Jeśli udało Ci się znaleźć idealny produkt, to jest to moment, aby zacząć inwestować w jego rozwój i marketing. Szanse na zwrot środków powiększą się dzięki przemyślanej strategii. Na tym etapie warto więc poszukać partnera biznesowego. Trzeba pamiętać też o zabezpieczeniu przy tego typu inwestycjach – minimalnie 2 mln zł. Jeśli jesteś bardziej zachowawczy, zainwestuj w obligacje. W dłuższej perspektywie pomyśl także o szeroko pojętych programach społecznej odpowiedzialności biznesu. Pamiętajmy, że najmłodsze pokolenie pracowników rekrutujące się z generacji „Z” stawia zdecydowanie na wartości i coraz silniej koncentruje się na działaniach prowadzących do harmonii społecznej i interesuje się tymi pracodawcami, którzy dbają o nich, a także o społeczność lokalną lub środowisko naturalne. Jeśli chodzi o dobra – złoto wydaje się być dobrym miejscem na ulokowanie swoich oszczędności. Jest jeszcze jedna, niezwykle ważna zasada, którą kieruję się przy wszystkich swoich decyzjach. W biznesie zwykło się patrzeć na inwestowanie w materię. Dawanie nie wydaje się za bardzo biznesowym konceptem. Nie wydaje się być logiczne ani finansowo uzasadnione. Tylko pozornie – you reap what you saw - ja sprawdziłem i to po prostu działa. Cele filantropijne to dla mnie zawsze pierwszy punkt na liście inwestycji. Bez względu na kwotę, którą dysponuję, zawsze, nawet w dalszej perspektywie, biorę pod uwagę ile będę mógł finalnie przeznaczyć na wsparcie organizacji dobroczynnych. To wspólny mianownik wszystkich moich dotychczasowych działań, bez względu na to, czy jest to poprawa warunków życiowych konkretnej osoby czy zmiana społeczna, w której mogę uczestniczyć. Jest to inwestycja, która zwraca się w postaci kapitału ujętego w innych kategoriach niż finansowe. Począwszy od 1 stycznia 2017 r. nastąpiła zmiana możliwości regulacji transakcji między przedsiębiorcami. Ograniczeniu podlega obrót gotówkowy między firmami, który do końca grudnia 2016r. wynosił 15 tys. euro a od 2017 roku jest to kwota 15 tys. zł. W 2022 roku ustawodawca w ramach Polskiego Ładu zdecydował się obniżyć limit, który miałby wynosić od 1 stycznia 2022 roku zł. Przy czym termin ten finalnie został przesunięty na 1 stycznia 2023 roku. Powstaje natomiast pytanie, czy limit transakcji gotówkowej obowiązuje również inne sposoby zapłaty zobowiązań?Jednorazowa wartość transakcji a limit transakcji gotówkowejOd 1 stycznia 2022 roku myśl art. 19 ustawy prawo przedsiębiorców dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następuje za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy, w każdym przypadku gdy:stroną transakcji, z której wynika płatność jest inny przedsiębiorca orazjednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza równowartość 15 tys. zł, przy czym transakcje w walutach obcych przelicza się na złote według kursu średniego walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień dokonania ramach Polskiego Ładu zostanie w 2023 roku wprowadzony dodatkowy limit płatności gotówkowej dla osób prywatnych który wynosi 20 tys. zł: Nowy limit transakcji gotówkowych B2B oraz B2C w Polskim Ładzie. Również w 2023 roku limit płatności gotówkowych ulegnie zmniejszeniu do 8 tys.. Przekroczenie wartości transakcji powyżej 15 tys. złZgodnie z art. 22p ust. 1 ustawy o pdof przedsiębiorcy, którzy przekroczą wartość jednorazowej transakcji, a płatność będzie wykonana bez użycia rachunku płatniczego, limit transakcji w formiegotówkowej spowoduje, że przedsiębiorcy nie będą mogli zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów wartości powyżej limitu:15 tys. zł - do końca 2022 roku,8 tys. zł - od 2023 transakcji gotówkowej a koszty uzyskania przychodówJeżeli przedsiębiorca zaliczy do kosztów uzyskania przychodów kwotę płatności dokonaną w formie gotówkowej i dotyczącej jednorazowej wartości transakcji (bez względu na liczbę wynikających z niej płatności), która przekroczyła 15 tys. zł, to obowiązujący limit transakcji gotówkowej zobliguje przedsiębiorcę do:zmniejszenia kosztów uzyskania przychodów bądźzwiększenia przychodów – w przypadku braku możliwości zmniejszenia kosztów uzyskania przychodów– o kwotę płatności wynikającą z faktury (rachunku), umowy lub innego dokumentu w miesiącu, w którym została płatność zmniejszenie kosztów lub zwiększenie przychodów należy dokonać w miesiącu uiszczenia płatności ponad limit transakcji gotówkowej (z pominięciem rachunku bankowego). Płatność za transakcje w innej formie niż gotówka czy przelewLimit transakcji gotówkowej w wysokości 15 tys. zł nie znajdzie zastosowania dla innych niż wymienione formy regulowania lub wygasania zobowiązań. Przykładem może być tutaj kompensata, wymiana barterowa, umowa odnowienia, zapłata wekslem albo udzieleniem innego świadczenia w miejsce zobowiązania. Wszystkie te formy zapłaty odbywają się poza rachunkiem płatniczym, jednakże nie są objęte przytoczonymi przepisami, pomimo iż dochodzi do uregulowania potwierdza Pismo z 7 października 2016 r. Izba Skarbowa w Katowicach Ministerstwo Finansów informuje również, że w sytuacji uregulowania zobowiązań przy pomocy instrumentów płatniczych, związanych z rachunkami płatniczymi, takimi jak karty płatnicze, jak również płatności dokonywane poprzez systemy pośredniczące w płatnościach (DotPay, PayU itp.), ustawa identyfikuje je jakby zostały zapłacone za pośrednictwem rachunku transakcji gotówkowej w systemie systemie znajduje się mechanizm ostrzegawczy przed rozliczeniem gotówką wydatku powyżej limitu transakcji gotówkowej. W zakładce: WYDATKI » KSIĘGOWANIE, po zaznaczeniu wydatku na liście należy z górnego menu wybrać opcję ROZLICZ aby dodać płatność. Po wyborze jako metody płatności opcji GOTÓWKA i zapisaniu, system wyświetli komunikat, że limit transakcji gotówkowej został przekroczony. Tylko w ciągu kilku godzin przybyło na włoską wyspę 7 kolejnych statków z migrantami. Pogoda im sprzyja. Warunki meteorologiczne i spokojne morze sprawiają, że na barki, statki, pontony i łódki wsiadają setki mieszkańców u północnych wybrzeży Afryki. Docierają do sycylijskich wód, gdzie ratują ich, często wyławiając z morza, włoskie łodzie wojskowe lub statki organizacji pozarządowych. Tak zwany hot spot na Lampedusie jest na granicy katastrofy. „W tej chwili jest tam 1871 migrantów na 350 dostępnych miejsc. Rano dotarło do nich 22 Tunezyjczyków na 5-metrowej łodzi, która wyruszyła z Chebby, a 3 mile od portu przechwyciła ich włoska Straż Finansowa. W sumie dziś o świcie, razem z 22 Tunezyjczykami, wśród których były także 4 kobiety i 3 nieletnich dzieci, na wyspę przybyło 7 jednostek pływających” - pisze „Avvenire”, największy włoski dziennik katolicki. Organizacja pozarządowa Sos Mediterranee Italia poinformowała na Twitterze, że jedna z jej jednostek - Ocean Viking - uratowała 73 osoby, w tym roczne dziecko, z niemal wypompowanego pontonu, który dryfował 37 mil od wybrzeża libijskiego. Na pokładzie Vikinga jest teraz 268 rozbitków, a wśród nich 100 nieletnich bez opieki dorosłych. „Tymczasem Tunis poinformował, że tunezyjska straż przybrzeżna w nocy z 23 na 24 lipca zablokowała 19 »morskich przejść granicznych« w różnych regionach Tunezji” - donosi „Avvenire”. Rzecznik Gwardii Narodowej Tunisu na Facebooku sprecyzował, że podczas tych operacji morskich uratowano 215 osób (116 z różnych narodów afrykańskich, pozostali to Tunezyjczycy) oraz zarekwirowano kwotę 5 tys. euro w gotówce. Śledztwo w sprawie nielegalnych transportów ludzi trwa. « ‹ 1 › »

100 tys w gotowce